Ach Panie, Panowie!
Gorsze twory Boga, rozmowa z dr. Maciejem Szaszkiewiczem
Zmiany... zmiany... zmiany... :)
Zaszafie – to tutaj przepadają drobnostki dnia codziennego, umykając przed zgiełkiem i zmianami. Znikają na czas jakiś z oczu właścicieli, popadają w zapomnienie, po to jednak, by po pewnym czasie – odnalezione – wzbudzały radość, sentyment, przywoływały wspomnienia. Tak, nawet w Zaszafiu czasami potrzebny jest generalny remont. Wszystko z myślą o Was – odwiedzających te zakamarki. Już niebawem Zaszafie zyska nowe oblicze! Spokojnie, genius loci pozostanie ten sam.
„INNOWACJA – czy dizajn się opłaca?”
„Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz!” – tym porzekadłem od lat maltretowane są kolejne pokolenia polskich sztubaków. I nikt nie śmie wnieść głosu sprzeciwu… przynajmniej do czasu ukończenia studiów. Wówczas okazuje się, że różnie z tą potęgą bywa. Szczególnie poszkodowani są humaniści oraz osoby o zacięciu artystycznym. Mimo oczywistego talentu i lat rzetelnej nauki ciężko jest im się odnaleźć na rynku pracy. Godne pochwały są zatem wszelkiego rodzaju inicjatywy, które mają na celu wyjście z impasu. Konferencja „INNOWACJA – czy dizajn się opłaca?”, odbywająca się 7 listopada w Katowicach, to wydarzenie, którym powinni się zainteresować szczególnie artyści plastycy, ale nie tylko.
Conrad Festival 2011
2 listopada cała masa dusz wyruszy na poszukiwanie utraconych światów. Celem tej pielgrzymki stanie się Kraków, gdzie przez kilka kolejnych dni da się usłyszeć a to chóralny śpiew, a to podniesione głosy, a to znów nostalgiczne rozmowy. Wszystko za sprawą Festiwalu Conrada, który po raz trzeci wypełni wczesnolistopadowy kulturalny grafik.
Idea imprezy sytuuje się na styku literatury, filmu, muzyki, teatru... Mimo pluralizmu, bez wątpienia pierwszoplanową rolę odgrywa w tym zestawieniu słowo pisane. Prócz wybitnych pisarzy z kraju i ze świata o ugruntowanej pozycji, na festiwalowych spotkaniach prezentują się artyści młodzi, kontrowersyjni, dopiero budujący swoją renomę. Za przynętę mogą posłużyć nazwiska osobistości, które w ubiegłych latach zaszczycały festiwal swoją obecnością. Byli to na przykład: Pascal Quignard, Etgar Keret, Herta Müller, Amos Oz. Podczas tegorocznej edycji organizatorzy nie zeszli z tonu. Zaproszenia na Festiwal Conrada otrzymali m.in.: Michel Houellebecq, Roberto Calasso, Alberto Manguel, Dawid Grossman, Eva Hoffman, Zeruya Shalev, Namita Gokhale, Anders Bodegard, Andrej Chadanowicz, Uładzimir Niaklajew, Maciej Zaremba Bielawski, oraz twórcy polscy: Jacek Dehnel, Andrzej Stasiuk, Tadeusz Sławek, Manuela Gretkowska i Marek Bieńczyk.
Sztuka Zakazana
Peter Edel, Stanisław Trałka, Maria Hiszpańska, Mieczysław Kościelniak, Franciszek Jaźwiecki, Włodzimierz Siwierski, Zofia Stępień, Josef Sapcaru, Halina Ołomucka, Marian Ruzamski, Stanisława Panasowa-Stelmaszewska, Józef Szajna – to nazwiska zdolnych grafików, malarzy, rysowników. Na ich niezwykły talent plastyczny cień kładzie jednak posępna biografia. Wszyscy oni byli więźniami obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Współcześnie zaś wszyscy są bohaterami wystawy pt. „Sztuka zakazana” organizowanej w oświęcimskim Muzeum. Dzieła wymienionych artystów oraz anonimowych twórców można oglądać w budynku byłej pralni obozowej do 31 października.
Przeciętni
Z czego bierze się nasze poczucie wartości? Z poczucia przeciętności – udowadniają, na przekór współczesnym trendom i mentalności, Monika Bereżecka i Monika Redzisz, tworzące duet fotograficzny Zorka Project. Artystki, reporterki, socjolożki – w zasadzie każde z tych określeń pasuje do autorek cyklu „Przeciętni”, który można oglądać w Gdańskiej Galerii Fotografii. Wystawa prezentująca portrety „zwyczajnych” ludzi potrwa do 23 października. Swoją drogą, to znamienna i symptomatyczna cecha naszych czasów – aby zobaczyć „przeciętnych” ludzi, trzeba udać się do galerii sztuki…
Nadchodzi słodka chwila zmian...
Kombajn
Zapowiedziana przez Piotra Kaczkowskiego nazwa młodego zespołu sprawiła, że pogłośniłam radio i przygotowałam w kieszonce magnetofonu czystą kasetę do nagrywania. To, co usłyszałam i zarejestrowałam przez długi czas nie pozwoliło o
sobie zapomnieć i wyrosło na czołowy temat rozmów, jakie prowadziłam w poniedziałek dnia następnego. Niezwykła chrypka wokalisty, psychodeliczna muzyka, surrealistyczne teksty pełne dwuznaczności i nieoczywistych skojarzeń - całokształt wywarł na młodym słuchaczu, jakim podówczas byłam, ogromne wrażenie. Pamiętna piosenka nosiła tytuł „Połączenia” a zespół nazywał się Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach. Wiele czasu upłynęło od tamtej pory a zadzierzgnięta fascynacja po dziś dzień każe oczekiwać z utęsknieniem każdej kolejnej płyty grupy. Trzechletnia cierpliwość zostanie (mam nadzieję, że sowicie) wynagrodzona w poniedziałek 17 października. Właśnie tego dnia do sklepów trafią „Karmelki i gruz” – trzeci krążek zespołu.